Halt stał ukryty w cieniu drzew, na skraju lasu. Wiedział, że jest niewidoczny, dla grupy rabusiów czającej się z drugiej strony polany. On za to widział ich świetnie. I wiedział, że nie ma tam Foldara. Zaklinał w myślach zbiegłego zdrajcę oraz Skandian, którzy porwali Willa. Zaczynał dochodzić do kwestii władz państwa, które uniemożliwiały mu poszukiwań ucznia, lecz jego myśli przerwał tętent kopyt i stukot kół wozu. Karawana wioząca tkaniny wjechała na trakt biegnący przez polanę. Przed wóz wyszedł zbój, udający Foldara.
Karawana zatrzymała się, strażnicy przestąpili Złodziejowi drogę, lecz ten się nimi nie przejął. Mężczyzna uniósł do góry rękę, to był umówiony znak. Reszta bandy wyskoczyła z lasu i rzuciła się na karawanę, lecz w tym samym momencie rozległ się wrzask ich przywódcy, który kulił się na ziemi, a z jego ręki wystawała strzała zwiadowcy. W tym momencie Halt pojawił się w polu ich widzenia, sprawiając wrażenie, że pojawił się z powietrza. Rabusie zaczęli uciekać, herszt bandy stracił przytomność. Halt podszedł do niego, sprawni założył opatrunek uciskowy. W międzyczasie podszedł do niego pulchny mężczyzna, jego strój wskazywał na handlarza, do którego konwój należał.
Po wysłuchaniu długich i rzewnych podziękowań oraz obietnic wdzięczności mężczyzna odjechał, a Halt zabrał niedoszłego Foldara na zamek Redmont, gdzie zajęli się nim strażnicy. Zwiadowca udał się do gabinetu barona:
-Witaj Halt- przywitał gościa Arald.- Co Cię to sprowadza?
-Wiesz co. Muszę GO odnaleźć. Pomóż mi.
-Halt... Wiesz, że nie mam jak. Jesteś potrzebny tutaj. Nie mogę tego zmienić. A król i Crowley muszą dbać o interesy państwa. Wiesz o tym.
-Nie rozumiesz.
Po tych słowach zwiadowca skierował się do drzwi, i nie zważając na głos barona, próbującego coś powiedzieć, udał się do swojej chaty. Gdy wszedł do środka, zaczął zastanawiać się co dalej. Nie był w stanie znaleźć w opisach różnych band tej właściwej. Westchnął. 'Ciekawe, co by wymyślił Willl...' zaczął się zastanawiać. Po czym dotarło do niego, jak bardzo polegał na opinii i spostrzeżeniach ucznia. Zazgrzytał zębami, lecz w tym momencie Abelard zarżał i odpowiedziało mu inne rżenie. Po chwili ktoś wszedł na werandę, lecz zanim gość zdążył zapukać, Halt zawołał:
-Wejść.
-Witaj, Halt.
-Dzień dobry, Crowley'u. Kawy?
-Dziękuję, nie mam czasu. Mogę wiedzieć co Ty wyprawiasz? Co znaczą te wszystkie listy? Jesteś jednym z najlepszych zwiadowców, jeśli nie najlepszym. Nie możesz od tak wyjechać.
-Właśnie, że mogę. I jeśli będę musiał, to wyjadę. A jeśli nie puścicie mnie po dobroci, to zmuszę Was do tego. I nie, nie jestem najlepszy. Najlepszy z nas właśnie płynie do Skandii.
-Nie możesz mieć tej pewności.
-Mam.
-Halt... nie rób głupstw, proszę. Ja muszę jechać dalej, załatwić parę spraw. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia- mruknął hibernijczyk.
Chwilę później wybrał jeden z raportów, mówiąc sobie: "To ostatni. Nawet jeśli nie on jest Foldarem, jest już ostatni."
Łączna liczba wyświetleń
środa, 18 listopada 2015
piątek, 13 listopada 2015
Alyss 1
Przyszłe kurierki leżały w swoim dormitorium plotkując przed zgaszeniem świateł. Siedziały w kręgu i obgadywały mężczyzn, rozmawiając o tych najlepszych. Alyss siedziała wśród nich, przysłuchując się. Mimo, że wychowała się w sierocińcu, to dziewczyny ze szlacheckich rodzin szybko ją zaakceptowały. Ale dziewczyna często tylko przysłuchiwała się ich rozmową. Dotoczyły głównie adeptów szkoły rycerskiej. Wiele dziewcząt miało tam swoich wybrańców. Alyss z jednej strony rozumiała ich fascynację, lecz mimo to wolała się nie dzielić swoimi uczuciami w tym temacie. Wiedziała, że one mogłyby tego nie zrozumieć.
-Widziałyście Johna, tego z 3 roku? On jest taki cudowny! A jaki dżentelmen.
-A tam, wolę Aldę. Jest taki przystojny... Wicie, ostatnio przyniósł mi kwiaty!!! A tak w ogóle, Alyss, czemu milczysz? Który z kadetów szkoły rycerskiej ci się najbardziej podoba? Powiedz nam, nie wstydź się.
-Ja... żaden z nich nie przypadł mi do gustu... Nie przepadam za nimi, w większości są zbyt zarozumiali, jak dla mnie...
-Chwila.. niech zgadnę. Wolisz tego skrybę, jak mu tam było...? George'a?
-Nie-Alyss się roześmiała.- Nigdy do niego nic takiego nie czułam.
-To o kim tak często myślisz, hm? No nie udawaj, przecież widzimy!- powiedziała roześmiana Elly.
-Nie ważne. Jest dość... inny. Poza tym możecie go nawet nie kojarzyć...
-Czekaj, czekaj... czyżby to był ten czeladnik tego gbura, Halta? Chwila... jak mu było? WIll?
Alyss się zarumieniła i, po raz pierwszy odkąd zaczęła przebywać wśród przyszłych kurierek, spuściła wzrok.
-Och, nie wstydź się. W sumie... gdyby nie był taki niski... na pewno jest dobrze zbudowany, skoro jest zwiadowcom. Tak, oni są przystojni, zazwyczaj. A widziałyście dawnego czeladnika Halta? Tego wysokiego, ostatnio tu był.
-Tak, jest cudowny!
Dziewczęta szybko zapomniały o wyznaniu Alyss, co jej raczej odpowiadało. Mogła chwilę pomyśleć o tym, co miała w planach w najbliższych dniach. Zbliżało się święto plonów, podczas którego miała się spotkać z towarzyszami z sierocińca. Will też miał się tam pojawić, z czego bardzo się cieszyła. Ale miał być też tam Horace, a o nim ostatnio słyszała sama negatywne plotki. Westchnęła cicho, nie zdziwiło jej to. Ich rosły kolega miał od zawsze tendencje do bycia agresywnym. A szkoda, bo gdyby nie te plotki, to wiele z jej koleżanek byłoby nim zainteresowanych...
-Widziałyście Johna, tego z 3 roku? On jest taki cudowny! A jaki dżentelmen.
-A tam, wolę Aldę. Jest taki przystojny... Wicie, ostatnio przyniósł mi kwiaty!!! A tak w ogóle, Alyss, czemu milczysz? Który z kadetów szkoły rycerskiej ci się najbardziej podoba? Powiedz nam, nie wstydź się.
-Ja... żaden z nich nie przypadł mi do gustu... Nie przepadam za nimi, w większości są zbyt zarozumiali, jak dla mnie...
-Chwila.. niech zgadnę. Wolisz tego skrybę, jak mu tam było...? George'a?
-Nie-Alyss się roześmiała.- Nigdy do niego nic takiego nie czułam.
-To o kim tak często myślisz, hm? No nie udawaj, przecież widzimy!- powiedziała roześmiana Elly.
-Nie ważne. Jest dość... inny. Poza tym możecie go nawet nie kojarzyć...
-Czekaj, czekaj... czyżby to był ten czeladnik tego gbura, Halta? Chwila... jak mu było? WIll?
Alyss się zarumieniła i, po raz pierwszy odkąd zaczęła przebywać wśród przyszłych kurierek, spuściła wzrok.
-Och, nie wstydź się. W sumie... gdyby nie był taki niski... na pewno jest dobrze zbudowany, skoro jest zwiadowcom. Tak, oni są przystojni, zazwyczaj. A widziałyście dawnego czeladnika Halta? Tego wysokiego, ostatnio tu był.
-Tak, jest cudowny!
Dziewczęta szybko zapomniały o wyznaniu Alyss, co jej raczej odpowiadało. Mogła chwilę pomyśleć o tym, co miała w planach w najbliższych dniach. Zbliżało się święto plonów, podczas którego miała się spotkać z towarzyszami z sierocińca. Will też miał się tam pojawić, z czego bardzo się cieszyła. Ale miał być też tam Horace, a o nim ostatnio słyszała sama negatywne plotki. Westchnęła cicho, nie zdziwiło jej to. Ich rosły kolega miał od zawsze tendencje do bycia agresywnym. A szkoda, bo gdyby nie te plotki, to wiele z jej koleżanek byłoby nim zainteresowanych...
wtorek, 12 sierpnia 2014
Powroty
Właśnie wróciłam z kwaterki (taki wyjazd darmowy, trochę pracy, trochę luzu, ogólnie wesoło) i sprzątając obóz po harcerzach z Szczecina znalazłam to cudeńko ze zdjęcia :)
Trochę odnowić liść dębu i będzie jak nowe :P
Jak wam mijają wakacje?
Za kilka dni postaram się wkleić kontynuację opowiadania ;)
Trochę odnowić liść dębu i będzie jak nowe :P
Jak wam mijają wakacje?
Za kilka dni postaram się wkleić kontynuację opowiadania ;)
środa, 8 stycznia 2014
Przegrana w wygranej 1
Zapadł już zmrok. Załamany zwiadowca wyjechał w końcu na pole zakończonej bitwy. Jadąc do obozu okrył oczy w cieniu kaptura. Nie chciał, żeby wszyscy widzieli jak cierpi. To już by było za wiele. W ciągu tych kilkunastu miesięcy chłopak stał się dla niego kimś więcej niż jego uczniem. Był dla niego jak syn.
-Halt? To ty?- usłyszał pytanie. Od razu rozpoznał Gilana. Zatrzymał się. Młodszy zwiadowca doszedł do niego.
-Udał Ci się, prawda? Gdzie teraz są? No tak, pewnie odpoczywają. Na pewno są zmasakrowani. Wytrzymali są Ci młodzi. Księżniczka będzie dobrą królową, a Will... Halt, wszystko w porządku?
-Gil... Oni płyną do Skandi. Przykro mi.
Przy ostatnich dwóch słowach głos mistrza się załamał. Były uczeń spojrzał z niedowierzaniem na starszego zwiadowcę.
-To moja wina... gdybym ich nie zostawił... gdybym...
-Nie obwiniaj się. Gdybyś został z nimi, nie dowiedzielibyśmy się na czas o Celtach. O moście pewnie też nie. Will chciał iść sam za Wargalami. Cassandra podjęła inną decyzję, Horace z resztą też. Ja wyszkoliłem Will'a, więc ja ponoszę odpowiedzialność za to, co się stało. I uwierz mi, jeszcze tutaj wrócą. Teraz chodź, muszę złożyć raport i porozmawiać z Crowley'em.
Nie oglądając się na młodszego kolegę, Halt ruszył przed siebie do większego od innych namiotu, stojącego na środku obozowiska. Strażnicy wpuścili go do środka.
W namiocie był tylko król, Crowley i sir David. Dwaj zwiadowcy skinęli głowami królowi.
-Halt, udało Ci się? Gdzie jest moja córka?
-Panie... mówię to z ciężkim sercem ale... płynie do Skandi. Nie udało mi się. Zawiodłem. Panie, proszę daj mi szansę, żebym mógł to naprawić. Udam się tam i sprowadzę ją z powrotem... oraz mojego ucznia.
-Halt, rozumiem twój ból, ale nie. Teraz trzeba doprowadzić królestwo do porządku. I trzeba poprowadzić rozmowy z Celtami... Do tego wszystkiego potrzebujemy waszego korpusu, wiesz o tym.
-Panie, beze mnie zostaje jeszcze 49 moich kolegów.
-Ale ty jesteś jednym z najlepszych. Wybacz Halt, nie mogę wyrazić na to zgody. Prawda, chciałbym odzyskać córkę, ale jednak najpierw liczy się królestwo, dopiero potem moje życie prywatne. A teraz udajmy się do swoich namiotów. To był ciężki czas, a jutro nie będzie łatwiej.
Halt tylko skinął głową i wyszedł z namiotu. Chwilę później wyjeżdżał na Abelardzie z obozu.
-Halt? To ty?- usłyszał pytanie. Od razu rozpoznał Gilana. Zatrzymał się. Młodszy zwiadowca doszedł do niego.
-Udał Ci się, prawda? Gdzie teraz są? No tak, pewnie odpoczywają. Na pewno są zmasakrowani. Wytrzymali są Ci młodzi. Księżniczka będzie dobrą królową, a Will... Halt, wszystko w porządku?
-Gil... Oni płyną do Skandi. Przykro mi.
Przy ostatnich dwóch słowach głos mistrza się załamał. Były uczeń spojrzał z niedowierzaniem na starszego zwiadowcę.
-To moja wina... gdybym ich nie zostawił... gdybym...
-Nie obwiniaj się. Gdybyś został z nimi, nie dowiedzielibyśmy się na czas o Celtach. O moście pewnie też nie. Will chciał iść sam za Wargalami. Cassandra podjęła inną decyzję, Horace z resztą też. Ja wyszkoliłem Will'a, więc ja ponoszę odpowiedzialność za to, co się stało. I uwierz mi, jeszcze tutaj wrócą. Teraz chodź, muszę złożyć raport i porozmawiać z Crowley'em.
Nie oglądając się na młodszego kolegę, Halt ruszył przed siebie do większego od innych namiotu, stojącego na środku obozowiska. Strażnicy wpuścili go do środka.
W namiocie był tylko król, Crowley i sir David. Dwaj zwiadowcy skinęli głowami królowi.
-Halt, udało Ci się? Gdzie jest moja córka?
-Panie... mówię to z ciężkim sercem ale... płynie do Skandi. Nie udało mi się. Zawiodłem. Panie, proszę daj mi szansę, żebym mógł to naprawić. Udam się tam i sprowadzę ją z powrotem... oraz mojego ucznia.
-Halt, rozumiem twój ból, ale nie. Teraz trzeba doprowadzić królestwo do porządku. I trzeba poprowadzić rozmowy z Celtami... Do tego wszystkiego potrzebujemy waszego korpusu, wiesz o tym.
-Panie, beze mnie zostaje jeszcze 49 moich kolegów.
-Ale ty jesteś jednym z najlepszych. Wybacz Halt, nie mogę wyrazić na to zgody. Prawda, chciałbym odzyskać córkę, ale jednak najpierw liczy się królestwo, dopiero potem moje życie prywatne. A teraz udajmy się do swoich namiotów. To był ciężki czas, a jutro nie będzie łatwiej.
Halt tylko skinął głową i wyszedł z namiotu. Chwilę później wyjeżdżał na Abelardzie z obozu.
czwartek, 26 grudnia 2013
Q&A z "The Buring Bridge"
Ponieważ dostałam 2 tom "Zwiadowców" w wydaniu angileskim z Pytaniami fanów i odpowiedziami autora, to przetłumaczyłam go dla Was:
Za jakiś czas wrzucę Q&A z 3 tomu ;)
Jak długo pisałeś
„Płonący Most”? Czy było to łatwiejsze niż pisanie pierwej części, „Ruin
Gorlanu”?
„Płonący Most” był naprawdę drugą częścią księgi 1.
Planowałem napisać jedną ogromną książkę ale mój agent powiedział mi, że będzie
za długa. Po dyskusjach postanowiliśmy podzielić książkę na dwie części. Druga
połówka, która stałą się płonącym mostem, zajęła mniej czasu. Księga 1 (która
oryginalnie miała tytuł „Zwiadowcy Araluenu”*) była pisana i poprawiana przez
wieki. Ale po pewnym czasie zająłem się „Płonącym Mostem” byłem bardziej
zainteresowany procesem, łatwiej mi się pisało. Oczywiście bohaterowie się
zmieniali, ale wszystko sprawiało, że pracowało mi się łatwiej.
Powiedz mi, jak
zacząłeś pisać „Zwiadowców”?
Podstawą tych książek byłą seria 20 krótkich opowiadań,
które napisałem dla Michaela (mojego syna) żeby zainteresować go czytaniem. Chciałem pokazać mu, że czytanie może być
ekscytujące, niezwykłe, wzruszające, może sprawić, że będziesz radosny i
przenieść Cię do innego miejsca i czasu. Chciałem stworzyć bohatera, który będzie
mały, jak Michael. Bohaterowie powinni być w najróżniejszych kształtach i
rozmiarach.
Czy wizualizujesz
sobie fragmenty, zanim je napiszesz?
Tak. Zazwyczaj planuję główne sceny, jak bitwy, na papieże,
by mieć pewność, że wszystkie kierunki i ruchy są poprawne. Ale też muszę
widzieć je w mojej głowie, kiedy piszę.
Czy jest powód, dla
którego Zwiadowcy mają jako symbol liść dębu?
Wziąłem go z insygniów majora z Amerykańskiej Armii.
Chciałem się wczuć. Mam szacunek dla ludzi, któ®zy spędzają swój czas w
puszczach i lasach.
*Oryginalnie: „The Araluen Rangers”
Za jakiś czas wrzucę Q&A z 3 tomu ;)
poniedziałek, 21 października 2013
Halt 2
Był słoneczny ranek. Od wojny z Morghartem minęło już 13 lat. Halt przemykał niezauważenie po zamku, obserwując co się dzieje. W sumie był to zwyczajny dzień. Kadeci Szkoły rycerskiej mieli swoje lekcje i ćwiczenia, czeladnicy kucharscy szykowali kolację, uczniowie lady Pauline i mistrza skrybów przygotowywali jakiś dokument. Jedynie wychowankowie sierocińca mieli dziś wolne. Halt zauważył, że jeden drobny chłopiec wybiega z przytułku, a za nim biegnie następny. Zwiadowca przyjrzał się uciekającemu i uśmiechnął się widzą Will'a. Czasami przyglądał się temu chłopcu. Will był niższy i drobniejszy od rówieśników ale za to sprytniejszy i sprawniejszy. Teraz wręcz wbiegał na drzewo, a jego muskularny kolega mu wygrażał.
W tym momencie uwagę Halta przyciągnął zapach, dobiegający z zamkowej kuchni. Mistrz Chubb właśnie wystawił ciastka na parapet, żeby ostygły. Cierpliwie przeczekał w jednej komnat z wierzy aż kucharz przejdzie schodami.
Wspinając się do kuchni po schodach, spojrzał na drzewo, na którym wcześniej widział Willa, ale już go tam nie było. Wzruszył ramionami i ruszył w swoim kierunku. Chwilę później był już w kuchni.
Stanął w rogu na przeciwko okna z ciastkami. Obserwował otoczenie, miał dziwne przeczucie, że zaraz wydarzy się coś ciekawego.
I rzeczywiście, nie musiał długo czekać. Nagle na parapecie pojawiła się jedna ręka, potem druga. Za nimi wychynęła cała głowa, otoczona burzą brązowych włosów. Oto wychowanek przytułku barona Aralda rozejrzał się uważnie po kuchni i nie widząc nikogo, usiadł na parapecie, wsypał ciastka do torby przewieszonej przez ramię i zaczął schodzić w dół, tą samą drogą, którą dostał się na górę. Zaintrygowany zwiadowca podszedł chwilę później do parapetu i wyjrzał na zewnątrz. Chłopiec, jak gdyby nigdy nic, schodził na dół po murze. Zachowywał się całkowicie naturalnie.
Kilka godzin później Halt wychodził z wieży administracyjnej, po długiej rozmowie z baronem. Nagle jego uwagę przykuły głosy, dochodzące zza budynku, w którym mieścił się przytułek. Poszedł w tamtym kierunku. Zobaczył mistrza Chubba, pytającego się Willa o to, kto wziął ciastka z parapetu. Chłopiec milczał. Nagle drewniana chochla wylądowała z głośnym trzaskiem na jego głowie. 13-latek mruknął coś pod nosem.
-Powiedz to głośniej- rzekł rozkazującym tonem kuchmistrz.
-To ja wziąłem te ciastka.
Wieczorem przy kominku Halt pisał raport. Po nim wyjął kolejną pustą kartkę i naskrobał parę słów. Te kilka słów, które na świat wyszły dwa lata później.
W tym momencie uwagę Halta przyciągnął zapach, dobiegający z zamkowej kuchni. Mistrz Chubb właśnie wystawił ciastka na parapet, żeby ostygły. Cierpliwie przeczekał w jednej komnat z wierzy aż kucharz przejdzie schodami.
Wspinając się do kuchni po schodach, spojrzał na drzewo, na którym wcześniej widział Willa, ale już go tam nie było. Wzruszył ramionami i ruszył w swoim kierunku. Chwilę później był już w kuchni.
Stanął w rogu na przeciwko okna z ciastkami. Obserwował otoczenie, miał dziwne przeczucie, że zaraz wydarzy się coś ciekawego.
I rzeczywiście, nie musiał długo czekać. Nagle na parapecie pojawiła się jedna ręka, potem druga. Za nimi wychynęła cała głowa, otoczona burzą brązowych włosów. Oto wychowanek przytułku barona Aralda rozejrzał się uważnie po kuchni i nie widząc nikogo, usiadł na parapecie, wsypał ciastka do torby przewieszonej przez ramię i zaczął schodzić w dół, tą samą drogą, którą dostał się na górę. Zaintrygowany zwiadowca podszedł chwilę później do parapetu i wyjrzał na zewnątrz. Chłopiec, jak gdyby nigdy nic, schodził na dół po murze. Zachowywał się całkowicie naturalnie.
Kilka godzin później Halt wychodził z wieży administracyjnej, po długiej rozmowie z baronem. Nagle jego uwagę przykuły głosy, dochodzące zza budynku, w którym mieścił się przytułek. Poszedł w tamtym kierunku. Zobaczył mistrza Chubba, pytającego się Willa o to, kto wziął ciastka z parapetu. Chłopiec milczał. Nagle drewniana chochla wylądowała z głośnym trzaskiem na jego głowie. 13-latek mruknął coś pod nosem.
-Powiedz to głośniej- rzekł rozkazującym tonem kuchmistrz.
-To ja wziąłem te ciastka.
Wieczorem przy kominku Halt pisał raport. Po nim wyjął kolejną pustą kartkę i naskrobał parę słów. Te kilka słów, które na świat wyszły dwa lata później.
poniedziałek, 30 września 2013
Nihon-Ja
W sumie cały tom jest jednym, z kilku wyjątków w serii Johna Flanagana. Większość historii jest publikowana w dwóch tomach (wszystkie prócz 7, 10, 11, 12 tomu). Prócz tego "Cesarz Nihon-Ja" ma wiele cech charakterystycznych związanych z Japonią. W opisach spotykamy się z typową Japońską kulturą i architekturą. Wyrób wielu przedmiotów codziennego użytku Jest bardzo zbliżony (jeśli nie identyczny) do oryginalnych z naszego świata. Inną ciekawostką jest, że Japończycy nazywają swój kraj... Nihon-Ja.
piątek, 30 sierpnia 2013
Halt 1
Było późno. Halt siedział w swojej chatce i przeglądał listy. Ogień tańczył po suchym drewnie. W pewnym momencie zwiadowca rzucił wiadomość którą czytał. Nie potrafił się skupić. Od bitwy z Morghartem minęły już 3 tygodnie. Odkąd widział śmierć Dawida i jego żony, odkąd oddał małego Willa do przytułku... a on wciąż wspominał brązowe oczy dziecka. Zastanawiał się cały czas, co stanie się z chłopcem, gdy ukończy piętnaście lat. Nie potrafił wyzbyć się myśli, że ich ścieżki8 jeszcze się połączą.
W pewnym momencie usłyszał kroki na ganku. Chwilę później ktoś zastukał do drzwi.
-Wejść- powiedział spokojnie. Domyślał się kim będzie nawiedzający.
-Halt, witaj. Gdzieś ty wsiąkł po bitwie?
-Crowley, dobrze cię widzieć.- odrzekł niski mężczyzna wstając z fotela.- Wejdź usiądź. Napijesz się czegoś?
-Z przyjemnością.
Halt zakrzątnął się w kuchni, przygotowując kawę. W między czasie myślał, jak wytłumaczyć swojemu druhowi zaistniałą sytuację. Przecież nie jego obowiązkiem było zajęcie się dzieckiem, lecz barona danego lenna. A jednak on złamał tą zasadę. Podjął decyzję. Dla dziecka to było ryzykowne, mogło zniszczyć całą jego przyszłość. Westchnął podchodząc do stolika.
-Musiałem spłacić dług wdzięczności.-odpowiedział wymijająco.
-Co oznacza przetransportowanie niemowlęcia do twojego lenna? Bez zgody? W ogóle po co przebierałeś się za żołnierza oraz tam jechałeś?
-Ojciec tego dziecka uratował mi życie. Gdy umierał poprosił mnie o ochronę dla dziecka oraz jego matki. Rabusie, z którymi mieszkał, wyprzedzili mnie. Matka dziecka poświęciła się, żeby mi pomóc... nie doceniłem tych bandziorów. Została zabita. Jej ostatnią prośbą było, żeby jej dziecko było bezpieczne. Dopiero się przeprowadzili, nie znali sąsiadów. Dzieciak nie miał by życia. Musiałem się nim zająć. Mój tryb życia nie pozwala mi na zajmowanie się dzieckiem, poza tym gdyby ludzie wiedzieli, że jest jakoś ze mną powiązany nie zaakceptowali by go. Oddanie go do sierocińca było najlepszym wyjściem.
Po tych słowach zapadła chwila milczenia. Dowódca Korpusu przetrawiał słowa. Spojrzał na towarzysza broni, skinął mu głową. Dopił kawę i wyszedł w mrok. Chwilę później ucichł tętent kopyt.
Kilka lat później Halt jechał porozmawiać z baronem. Podjeżdżając pod wieżę poczuł, że jest obserwowany. Na palcu oczywiści nikogo nie było, lecz zwiadowca od ruchowo spojrzał na samotną wierzbę. Na jej szczycie zobaczył Willa. Gdyby nie lata ćwiczeń, nawet by go nie dostrzegł. Westchnął i ruszył w swoją stronę.
W drodze powrotnej zajrzał do kuchni. Chwilę wcześniej opuścił ją mistrz Chubb, pozostawiając na parapecie ciasteczka. Halt stał pod ścianą. Miał ochotę na jedno, lecz czekał, aż ostygną. W momencie kiedy miał podejść do parapetu, pojawiła się na nim czyjaś dłoń, a za nią druga. Chwilę później ukazała się twarz 13-letniego chłopca z rudą czupryną na głowie. Will rozejrzał się po kuchni i nie dostrzegłszy nikogo wrzucił ciastka do kieszeni, po czym wrócił na dół drogą, którą przyszedł do góry- po ścianie wieży. Halt postanowił go śledzić. Zbiegł po schodach, na dole zobaczył że nastolatek też już kończy swoją drogę. Podopieczny barona zaczął przemieszczać się w kierunku wierzby, lecz w tym momencie zza ściany wychyną władca kuchni na zamku Redmont. Zadał chłopcu pytanie: Co robił u góry? Młodzieniaszek chwilę się wahał, po czym powiedział:
-Wziąłem ciastka.- oddał je kuchmistrzowi. Mężczyzna uderzył go chochlą w głowę i odesłał to internatu.
"Jeszcze będzie z niego zwiadowca" pomyślał Halt i wrócił do swojej chatki.
Taka krótka historyjka ;)
Co o niej sądzicie?
W pewnym momencie usłyszał kroki na ganku. Chwilę później ktoś zastukał do drzwi.
-Wejść- powiedział spokojnie. Domyślał się kim będzie nawiedzający.
-Halt, witaj. Gdzieś ty wsiąkł po bitwie?
-Crowley, dobrze cię widzieć.- odrzekł niski mężczyzna wstając z fotela.- Wejdź usiądź. Napijesz się czegoś?
-Z przyjemnością.
Halt zakrzątnął się w kuchni, przygotowując kawę. W między czasie myślał, jak wytłumaczyć swojemu druhowi zaistniałą sytuację. Przecież nie jego obowiązkiem było zajęcie się dzieckiem, lecz barona danego lenna. A jednak on złamał tą zasadę. Podjął decyzję. Dla dziecka to było ryzykowne, mogło zniszczyć całą jego przyszłość. Westchnął podchodząc do stolika.
-Musiałem spłacić dług wdzięczności.-odpowiedział wymijająco.
-Co oznacza przetransportowanie niemowlęcia do twojego lenna? Bez zgody? W ogóle po co przebierałeś się za żołnierza oraz tam jechałeś?
-Ojciec tego dziecka uratował mi życie. Gdy umierał poprosił mnie o ochronę dla dziecka oraz jego matki. Rabusie, z którymi mieszkał, wyprzedzili mnie. Matka dziecka poświęciła się, żeby mi pomóc... nie doceniłem tych bandziorów. Została zabita. Jej ostatnią prośbą było, żeby jej dziecko było bezpieczne. Dopiero się przeprowadzili, nie znali sąsiadów. Dzieciak nie miał by życia. Musiałem się nim zająć. Mój tryb życia nie pozwala mi na zajmowanie się dzieckiem, poza tym gdyby ludzie wiedzieli, że jest jakoś ze mną powiązany nie zaakceptowali by go. Oddanie go do sierocińca było najlepszym wyjściem.
Po tych słowach zapadła chwila milczenia. Dowódca Korpusu przetrawiał słowa. Spojrzał na towarzysza broni, skinął mu głową. Dopił kawę i wyszedł w mrok. Chwilę później ucichł tętent kopyt.
Kilka lat później Halt jechał porozmawiać z baronem. Podjeżdżając pod wieżę poczuł, że jest obserwowany. Na palcu oczywiści nikogo nie było, lecz zwiadowca od ruchowo spojrzał na samotną wierzbę. Na jej szczycie zobaczył Willa. Gdyby nie lata ćwiczeń, nawet by go nie dostrzegł. Westchnął i ruszył w swoją stronę.
W drodze powrotnej zajrzał do kuchni. Chwilę wcześniej opuścił ją mistrz Chubb, pozostawiając na parapecie ciasteczka. Halt stał pod ścianą. Miał ochotę na jedno, lecz czekał, aż ostygną. W momencie kiedy miał podejść do parapetu, pojawiła się na nim czyjaś dłoń, a za nią druga. Chwilę później ukazała się twarz 13-letniego chłopca z rudą czupryną na głowie. Will rozejrzał się po kuchni i nie dostrzegłszy nikogo wrzucił ciastka do kieszeni, po czym wrócił na dół drogą, którą przyszedł do góry- po ścianie wieży. Halt postanowił go śledzić. Zbiegł po schodach, na dole zobaczył że nastolatek też już kończy swoją drogę. Podopieczny barona zaczął przemieszczać się w kierunku wierzby, lecz w tym momencie zza ściany wychyną władca kuchni na zamku Redmont. Zadał chłopcu pytanie: Co robił u góry? Młodzieniaszek chwilę się wahał, po czym powiedział:
-Wziąłem ciastka.- oddał je kuchmistrzowi. Mężczyzna uderzył go chochlą w głowę i odesłał to internatu.
"Jeszcze będzie z niego zwiadowca" pomyślał Halt i wrócił do swojej chatki.
Taka krótka historyjka ;)
Co o niej sądzicie?
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Czym wyróżniają się "Zwiadowcy" wśród innych książek fantastycznych?
1. Akcje przedstawione w książce są realne.
2. Bohaterowie nie posiadają cech ponadludzkich- zazwyczaj wykazują się większą lub mniejszą inteligencją.
3. Nie pojawia się tam magia-wszystko da się logicznie wytłumaczyć.
4. Przedmioty i zwierzęta pojawiające się w "Zwiadowcach" istnieją naprawdę.
5. Państwa i nacje są wzorowane na historycznych ludach (Średniowiecze)
6. Poszczególne miejsca są wzorowane na istniejących (np.: Kamienne Fletnie-Stonehenge)
7. Jedynymi stworzeniami nie mającymi prawa bytu są Kalkary i Wargale.
Tak więc fantastykę da się urzeczywistnić (oczywiście z umiarem;))
2. Bohaterowie nie posiadają cech ponadludzkich- zazwyczaj wykazują się większą lub mniejszą inteligencją.
3. Nie pojawia się tam magia-wszystko da się logicznie wytłumaczyć.
4. Przedmioty i zwierzęta pojawiające się w "Zwiadowcach" istnieją naprawdę.
5. Państwa i nacje są wzorowane na historycznych ludach (Średniowiecze)
6. Poszczególne miejsca są wzorowane na istniejących (np.: Kamienne Fletnie-Stonehenge)
7. Jedynymi stworzeniami nie mającymi prawa bytu są Kalkary i Wargale.
Tak więc fantastykę da się urzeczywistnić (oczywiście z umiarem;))
wtorek, 23 lipca 2013
Honor w "Zwiadowcach"
Czytając książki spotykamy się z różnymi punktami widzenia tzw. honoru. W sumie jest to zastanawiające. Z jednej strony mamy Horace'a: rycerza z ideałami, zasadami, uważającego że postępowanie honorowe, to postępowanie zgodnie z prawem, z drugiej za to jest Halt lub Will, którzy za honor uważają dotarcie do swojego celu (zabicia wargali, uratowanie przyjaciela), nie koniecznie zgodnie z prawem.
Punkt widzenia Horace'a jest zgodny z rycerskimi ideałami, tj.: mężność, odwaga, przysięgi. Dla niego skrzywdzenie człowieka, podrobienie dokumentu jest niewybaczalnym przestępstwem. Bardzo dobrym przykładem jest moment w "Ziemi Skutej Lodem" kiedy Halt podrabia dokument, rzekomo pochodzący od króla Galii lub gdy pisze pismo z rzekomym poselstwem w "Królach Clonmelu". Horace jest wtedy zniesmaczony zachowaniem zwiadowcy, nie potrafi tego zrozumieć. Innym objawem świadczącym o tym, czym dla przyjaciela Willa jest honor, jest scena w "Płonącym Moście: gdy czeladnik Szkoły Rycerskiej wyzywa Morgharta na pojedynek. Horace w ten sposób chce pomścić przyjaciela, myśląc, że ten nie żyje.
Honor u członków Korpusu Zwiadowców, to zupełnie coś innego: jest to zdobycie wyższego celu, nie patrząc na szkody u siebie czy innych. Widać to w wielu miejscach, lecz dla mnie najwyraźniejsze jest to w momencie, gdy Halt obraża króla, żeby ratować Willa. Jest to (mimo pozorów) czyn pokazujący wartość Halta, ponieważ pokazuje, że jako mistrz będzie walczył o swojego ucznia doi końca. W tym momencie nie liczy się król, baronowie i Korpus, tylko jego własne zdanie. Will ten światopogląd pokazuje jadąc po Malcolma w 9 tomie serii. Wie, że może stracić trop wyznawców Alsejasza. Zdaje sobie sprawę z tego, że jego mistrz może nie przeżyć, lecz mimo to chce spróbować, jest w stanie oddać wszystko.
W "Zwiadowcach" są pokazane dwa różne 'honory'. Pierwszy to ten, który jest skierowany do ogółu, bardziej dworski, pokazowy. Drugi jest bardziej wewnętrzny, nie widoczny dla wszystkich, tylko dla najbliższych.
Punkt widzenia Horace'a jest zgodny z rycerskimi ideałami, tj.: mężność, odwaga, przysięgi. Dla niego skrzywdzenie człowieka, podrobienie dokumentu jest niewybaczalnym przestępstwem. Bardzo dobrym przykładem jest moment w "Ziemi Skutej Lodem" kiedy Halt podrabia dokument, rzekomo pochodzący od króla Galii lub gdy pisze pismo z rzekomym poselstwem w "Królach Clonmelu". Horace jest wtedy zniesmaczony zachowaniem zwiadowcy, nie potrafi tego zrozumieć. Innym objawem świadczącym o tym, czym dla przyjaciela Willa jest honor, jest scena w "Płonącym Moście: gdy czeladnik Szkoły Rycerskiej wyzywa Morgharta na pojedynek. Horace w ten sposób chce pomścić przyjaciela, myśląc, że ten nie żyje.
Honor u członków Korpusu Zwiadowców, to zupełnie coś innego: jest to zdobycie wyższego celu, nie patrząc na szkody u siebie czy innych. Widać to w wielu miejscach, lecz dla mnie najwyraźniejsze jest to w momencie, gdy Halt obraża króla, żeby ratować Willa. Jest to (mimo pozorów) czyn pokazujący wartość Halta, ponieważ pokazuje, że jako mistrz będzie walczył o swojego ucznia doi końca. W tym momencie nie liczy się król, baronowie i Korpus, tylko jego własne zdanie. Will ten światopogląd pokazuje jadąc po Malcolma w 9 tomie serii. Wie, że może stracić trop wyznawców Alsejasza. Zdaje sobie sprawę z tego, że jego mistrz może nie przeżyć, lecz mimo to chce spróbować, jest w stanie oddać wszystko.
W "Zwiadowcach" są pokazane dwa różne 'honory'. Pierwszy to ten, który jest skierowany do ogółu, bardziej dworski, pokazowy. Drugi jest bardziej wewnętrzny, nie widoczny dla wszystkich, tylko dla najbliższych.
niedziela, 21 lipca 2013
Mapa Świata Zwiadowców
Podczas przygód opisanych w książkach bohaterowie przemieszczają się po różnych państwach w świecie stworzonym przez Johna Flanagana. Najczęściej pokazuje się mapę Araluenu, Celtii i Picty lecz w niektórych tomach pokazana jest także mapa Skandii, Galii oraz Toscano. Czasami pojawia się szczegółowy plan zamku, czy lenna. Otóż udało mi się znaleźć mapę na której pojawia się parę innych miejsc, tj. Hibernia. Oto i ona:
sobota, 20 lipca 2013
Łuk czy miecz?
Dość często zdarza mi się słyszeć lub uczestniczyć w dyskusjach na temat tego, co się lepiej sprawdza podczas walki: łuk, czy miecz? Otóż odpowiedź oczywiście brzmi łuk. Podczas walki na miecze w pełnej zbroi jest prawie nie możliwe zabić przeciwnika mieczem. Przedłużenie ręki rycerza służy jedynie do powalenia, ewentualnie poobijania przeciwnika, ale dobić go trzeba było specjalnym, cienkim sztyletem. Jeśli mi nie wierzycie, to spróbujcie przebić dobrą blachę nożem.
Z łukiem sytuacja wygląda inaczej. Strzała jest wypuszczona z dużą siłą (im mocniejszy naciąg i mniejsza odległość, tym większa siła) więc jest w stanie przebić prawie wszystko. Dlatego łucznicy (oraz kusznicy) byli bardzo cenną jednostką podczas wojen. W sumie taka formacja miała zazwyczaj jeden minus: przy bezpośrednim ataku była prawie że bezbronna. Ciekawym rozwiązaniem tego problemu są Temudżeni w czwartej części "Zwiadowców". W sumie kojarzą się oni trochę z Tatarami: byli świetnymi strzelcami i sprawnie posługiwali się bronią białą.
Tak więc łuk jest stosunkowo lepszą bronią, mimo iż ma swoje wady, lecz umiejętność posługiwania się mieczem też może się przydać łuycznikowi.
Z łukiem sytuacja wygląda inaczej. Strzała jest wypuszczona z dużą siłą (im mocniejszy naciąg i mniejsza odległość, tym większa siła) więc jest w stanie przebić prawie wszystko. Dlatego łucznicy (oraz kusznicy) byli bardzo cenną jednostką podczas wojen. W sumie taka formacja miała zazwyczaj jeden minus: przy bezpośrednim ataku była prawie że bezbronna. Ciekawym rozwiązaniem tego problemu są Temudżeni w czwartej części "Zwiadowców". W sumie kojarzą się oni trochę z Tatarami: byli świetnymi strzelcami i sprawnie posługiwali się bronią białą.
Tak więc łuk jest stosunkowo lepszą bronią, mimo iż ma swoje wady, lecz umiejętność posługiwania się mieczem też może się przydać łuycznikowi.
piątek, 19 lipca 2013
Dziękuję
Przyznam szczerze, że jestem mile zdziwiona. Działam na tym blogu dopiero kilka dni, a już jest ponad 100 wejść. Dziękuję Wam, mam nadzieję, że posty Was interesują. Proszę o komentarze tutaj i na facebook'u dotyczące tego, co Wam się podoba, co nie oraz co ewentualnie chcielibyście znaleźć.
Pozdrawiam
Alyss
Pozdrawiam
Alyss
Przepis na kawę z miodem ;)
I Porządnie ubij 1 łyżkę stołową zmielonej kawy.
II Zaparzanie powinno trwać około 20-30 sekund. Po nalaniu kawa będzie zajmować 1/3 filiżanki.
III Dodaj do spienionego mleka 1/1,5 łyżeczki miodu.
III Dodaj 1/3 ciepłego mleka.
IV Dodaj 1/3 filiżanki mlecznej piany.
V Udekoruj odrobiną kakao.
VI Podawaj w dużych filiżankach.
Jeśli ktoś lubi bardzo słodką kawę, polecam dodać 1 łyżeczkę cukru ;)
Smacznego :)
II Zaparzanie powinno trwać około 20-30 sekund. Po nalaniu kawa będzie zajmować 1/3 filiżanki.
III Dodaj do spienionego mleka 1/1,5 łyżeczki miodu.
III Dodaj 1/3 ciepłego mleka.
IV Dodaj 1/3 filiżanki mlecznej piany.
V Udekoruj odrobiną kakao.
VI Podawaj w dużych filiżankach.
Jeśli ktoś lubi bardzo słodką kawę, polecam dodać 1 łyżeczkę cukru ;)
Smacznego :)
czwartek, 18 lipca 2013
Zwiadowcy a realny świat
Między tym co robią Zwiadowcy, a możliwościami naprawdę istniejących ludzi jest na prawdę mało różnic. Broń- której używają bohaterowie- także istnieje w realnym świecie. John Flanagan umieścił nasz rzeczywisty świat w książce, z tym że pokazał jak mogłoby to na prawdę wyglądać.
Podstawową bronią Zwiadowcą jest łuk. Długi łuk (tzw. łuk angielski) jest bronią używaną w czasach średniowiecza, w Anglii, a wygląda tak
Łuk refleksyjny także istnieje i można z niego strzelać. Jest to ciekawa broń, z której można strzelać naprawdę mocno i daleko.
Noże, którymi posługują się Zwiadowcy to tak na prawdę tasak, lub sztylet i zwykły nóż do rzucania, w podwójnej pochwie. Zazwyczaj podaje się, że dłuższy z noży, to tasak.
To tyle jeśli chodzi o broń. Maskowanie się w lesie polega głównie na bezruchu, czyli tym, co cały czas mówił Halt. Tak naprawdę jak się leży/siedzi/stoi w dobrze osłoniętym miejscu, lub takim położeniu, w którym nikt nas się nie spodziewa- jesteśmy niewidoczni. Choć ukrywanie nie oznacza bezruchu, przemieszczając się w odpowiednim momencie, do odpowiednich punktów także zostajemy niezauważeni.
Wiem, że wiele osób zastanawia się nad skokiem z wysokości z przewrotem. Mogę powiedzieć, że jest to możliwe, jeśli dokładnie wie się, co w danym momencie zrobić. Sama miałam okazję uczyć się tej sztuczki i przyznam, że jest ona bardzo przydatna, jeśli prowadzi się aktywny tryb życia. W sumie, jeśli potrafi się zrobić przewrót przez bark, i wie się, w którym momencie, po zeskoczeniu go wykonać. Nie polecam samodzielnych prób, szczególnie bez świadków, mogą być nieprzyjemne w konsekwencjach.
Jedyne przekłamanie w książce, o którym wiem, to bezszelestne przemieszczanie się po lesie. Dla ludzi jest to nie możliwe, ponieważ nie posiadamy poduszek na podeszwach stóp i jest dla nas trudne stąpanie z 'kocią gracją'.
To tyle dziś na ten temat, kiedyś jeszcze go poruszę, dodając nowe szczegóły. ;)
Podstawową bronią Zwiadowcą jest łuk. Długi łuk (tzw. łuk angielski) jest bronią używaną w czasach średniowiecza, w Anglii, a wygląda tak
Łuk refleksyjny także istnieje i można z niego strzelać. Jest to ciekawa broń, z której można strzelać naprawdę mocno i daleko.
Noże, którymi posługują się Zwiadowcy to tak na prawdę tasak, lub sztylet i zwykły nóż do rzucania, w podwójnej pochwie. Zazwyczaj podaje się, że dłuższy z noży, to tasak.
To tyle jeśli chodzi o broń. Maskowanie się w lesie polega głównie na bezruchu, czyli tym, co cały czas mówił Halt. Tak naprawdę jak się leży/siedzi/stoi w dobrze osłoniętym miejscu, lub takim położeniu, w którym nikt nas się nie spodziewa- jesteśmy niewidoczni. Choć ukrywanie nie oznacza bezruchu, przemieszczając się w odpowiednim momencie, do odpowiednich punktów także zostajemy niezauważeni.
Wiem, że wiele osób zastanawia się nad skokiem z wysokości z przewrotem. Mogę powiedzieć, że jest to możliwe, jeśli dokładnie wie się, co w danym momencie zrobić. Sama miałam okazję uczyć się tej sztuczki i przyznam, że jest ona bardzo przydatna, jeśli prowadzi się aktywny tryb życia. W sumie, jeśli potrafi się zrobić przewrót przez bark, i wie się, w którym momencie, po zeskoczeniu go wykonać. Nie polecam samodzielnych prób, szczególnie bez świadków, mogą być nieprzyjemne w konsekwencjach.
Jedyne przekłamanie w książce, o którym wiem, to bezszelestne przemieszczanie się po lesie. Dla ludzi jest to nie możliwe, ponieważ nie posiadamy poduszek na podeszwach stóp i jest dla nas trudne stąpanie z 'kocią gracją'.
To tyle dziś na ten temat, kiedyś jeszcze go poruszę, dodając nowe szczegóły. ;)
Ebony/Shadow
Ten post jest o suczce Willa. Pamiętacie ją? A więc najpewniej to była rasa Border Collie, przynajmniej według mojego gustu. Są to Szwajcarskie psy pasterskie, średniego wzrostu (około 0,5 metra w kłębie oraz wadze około 20 kilogramów). Te psy są bardzo inteligentne, szybko się uczą, są towarzyskie. Instynktownie pilnują swojego stada i sią bardzo wytrzymałe. Są zwinne, bardziej niż większość psów, trochę mniej niż koty. Są czarne, mają białą "obrożę i od nosa do czoła biegnie im zazwyczaj biały pasek, kończący się plamką na czole. końcówka ogona także jest biała. Mają brązowe oczy. Niektóre z nich zamiast czarnej sierści mają brązową.
środa, 17 lipca 2013
Will Treaty
Will pochodzi z chłopskiej rodziny, która mieszkała w lennie Aspienne. Nie znał swoich rodziców, umarli gdy był noworodkiem. Po śmierci matki, Halt przetransportował dziecko do lenna Redmont, gdzie chłopiec został wychowankiem przytułku barona Aralda. Toważyszami dzieciństwa młodego Willa byli Alyss Mainwaring, Horace Altman, George Carter i Jenny Dalby. Marzeniem chłopca jest zostać rycerzem, mimo wątłej postury i niskiego wzrostu.
W Dniu Wyboru 15-letniego Willa, żaden z zamkowych mistrzów nie wybiera go na swój termin. Za to Halt, który dla nastolatka jest tajemnicą, daje baronowi wiadomość, dotyczącą chłopca. Załamany swoją przyszłością chłopak postanawia zaryzykować i dowiedzieć się, co pisało na owej kartce. Od tej pory wszystkie jego wartości się zmieniają, a Will zostaje uczniem Halta, a później Zwiadowcą.
Will Treaty (nazwisko zdobywa dzięki traktatowi stworzonemu między Araluenem i Skandią) jest średniego wzrostu, ma ciemne włosy. Jest raczej wesoły i otwarty na ludzi, lecz potrafi też wiele ukrywać wewnątrz siebie. Podczas tajnych misji często występuje w roli minstrela, potrafi grać na mandoli. Najlepszym przyjacielem Willa jest Horace, a ukochaną- Alyss. Halt jest dla Willa jak ojciec i na odwrót- Will dla Halta jest jak syn.
To tak w skrócie historia Willa i krótka charakterstyka ;)
Jutro też wkleję, mam nadzieję, że mój pomysł wam się spodoba :)
12 tom
Jak pewnie wielu z Was słyszało, lub nie ;), w tym roku jest australijska premiera 12 części "Zwiadowców", "The Royal Ranger". Dziś po oficjalnych fanpage'ach po angielsku znalazłam oryginalny opis i go przetłumaczyłam:
Pogłoski są różne, a wszystkie wskazują na jedno: ten tom będzie bardzo ciekawy. Oficjalnej daty polskiej premiery jeszcze nie znam ale myślę, że się takowej doczekamy ;)
Po bezsensownej tragedii niszczącej jego życie Will ma
obsesję karania osoby odpowiedzialnej- nawet jeśli oznacza to opuszczenie
Korpusu Zwiadowców. Jago przerażeni przyjaciele muszą znaleźć drogę to
powstrzymania go.
Wtedy Halt sugeruje rozwiązanie: Will musi wziąć ucznia.
Kandydat, którego Halt ma na myśli
będzie niespodzianką dla wszystkich- i będzie to żądanie, którego Will nie będzie mógł
odrzucić.
Szkolenie buntowników, niechętny uczeń są trudne. Ale kiedy
rutynowa misja zamienia się w szokującą sieć kryminalną Will musi zdecydować
gdzie jego priorytety kłamią- kończąc jego
dążenie do zemsty lub ratowania niewinnych ludzi.
Oryginalne zdjęcie wygląda tak: Pogłoski są różne, a wszystkie wskazują na jedno: ten tom będzie bardzo ciekawy. Oficjalnej daty polskiej premiery jeszcze nie znam ale myślę, że się takowej doczekamy ;)
Na początek
Witam. Będę pisać pod kryptonimem Alyss. Jestem fanką "Zwiadowców", prowadzę fanpage'a na facebook'u, który jest powiązany z twórczością Johna Flanagana, głównie z tą serią. Mam zamiar na bieżąco prowadzić tego bloga, czyli wklejać różne posty, zdjęcia itd., związane z przygodami Willa, Halta i ich przyjaciół. Będą to zarówno posty związane z newsami, ciekawostki, własne opowiadania (jakieś krótkie historyjki) oraz jakieś stare informacje i opisy. Proszę Was o komentowanie i dodawanie swoich uwag oraz dyskusje :)
Alyss
PS. Dla zainteresowanych wklejam linka do fanpage'a Zwiadowcy
Alyss
PS. Dla zainteresowanych wklejam linka do fanpage'a Zwiadowcy
Subskrybuj:
Posty (Atom)








